W Dzień Dziecka wróciliśmy z wyprawy po jeziorze Narie. 3 dni pływania, zabaw w wodzie, biwakowania i to wszystko w towarzystwie dh.Canisa,dzięki któremu wyprawa mogła sie odbyć.Wiało mocno- twarze spalone i osmagane, ramiona bolą, może ktoś ma katar albo boli go głowa -ale na pewno wszyscy zapamietają tę wyprawę
A w niedzielę „załapaliśmy się” na filmowanie z drona:)
ps. Fotografie w galerii -tym razem nie 94:)
